• kilkanaście zdań z rzędu, które będą miały wewnętrzny sens, zborny początek, środek i koniec? Które będą merytorycznie poprawne, myślowo spójne i uporządkowane; przejrzyste i opierające się na maturalnie poprawnym słownictwie, a akademicko – na rudymentach myślenia? Które nie będą się składać z zawoalowanych (specjalność prostego posła z ławy) albo wprost wypowiedzianych pomówień, fałszywych świadectw katolika przeciw bliźniemu swemu, zaraz po Wszechmogącym – najbardziej umiłowanemu? Które nie będą odrzucać, potępiać, poniżać, szantażować, grozić? Mijać się z faktami, wiedzą i rozumem?Nie wiem, czy wyprowadzi, ale ktoś w tej formacji musi mieć taki właśnie zamiar. A konkretniej: powrócić pod skrzydła Rosji, która w zamian pozwoli Komitetowi Centralnemu PiS na sprawowanie w Polsce niepodzielnych rządów. Za taką tezą przemawiają zarówno poszlaki wskazujące na współpracę niektórych działaczy PiS (szczególnie jednego, wiadomo kogo) z rosyjskim wywiadem, jak i fakt, że oczywistą rzeczą jest, iż im bardziej jesteśmy odciągani od Zachodu, tym bardziej stajemy się bezbronni wobec Putina. Mimo to PiS konsekwentnie nas od Zachodu odciąga. Jedno zatem jest jasne: to, co robi PiS, to zdrada Polski. Zdrada, której nie przyćmią żadne patriotyczne deklaracje ani laurki wystawiane żołnierzom wyklętym. Osobną kwestią jest, którzy członkowie PiS-u zdradzają nasz kraj w pełni świadomie, a którzy – nieświadomie, przez zwykłą naiwność…

    Znalezione obrazy dla zapytania zjawiska społeczne

    Odpowiedz ma brzmiec „nie jest w stanie”? Dodam: i co z tego? Nie musi! Nie dotyczy to tylko prostych politykow, ale na ten przyklad facet, ktory objal stanowisko wyzsze, bo leadera poteznego kraju, a takze w jakis sposob lidera swiata nie jest w stanie zrealizowac ani jednego punktu z tych niewygorowanych wymagan i nie tylko nie czuje sie zazenowany, ale jest z tego dumny. Bajka zakonczona odkryciem „krol jest nagi” nie ma moralu na dzisiejsze czasy. I co z tego, ze jest nagi? Pochod idzie dalej.Kampania jego i jej partii nie odbiegała w zasadzie „treśćmi” od tego co  klimatyzacja Wilanów czyni obecnie. Jakieś mało istotne akcydensy nie rzutują na treść istoty.

    Zapowiadał i robi to co zapowiadał, a przynajmniej nie zbacza z kursu.

    Nikt z jego wyborców (widać to po sondażach) nie czuje się zawiedziony formą i treścią politycznej posługi PIS-u i przyjaciół.

    Co więcej, według sondaży adoratorów myśli i empirii prezesa Kaczyńskiego przybywa.

    Wniosek.

    Jest problem, ale nie nazywa się Kaczyński.

    Nie będzie Kaczyńskiego, przyjdzie inny na jego miejsce.

    Jak to się mówi w naszych stronach:

    „Pola do obsiania nie zabraknie, aby tylko miał kto siać”.

    Jak uczy historia odebranie glosu, wladzy tym co nie potrafia jest rzecza ogromnie trudna. Chociaz jednak realna.


    votre commentaire
  • Podobny cel – pokazania moherowemu światu co to nie my – miała wizyta zwykłego posła polskiego na Downing Street. Pokazanie, ze to my prowadzimy politykę zagraniczną, a nie Unia, to my się umawiamy z GB na warunki wystąpienia dotyczące nas, to nie leży w kompetencjach UE. Chociaż uzgadnianie warunków wystąpienia leży w kompetencjach Unii, ponieważ GB występuje z UE, a nie z sojuszu z Polską.

    W dodatku pojawia się tu strasznie trudny precedens dla Jarosława Ka – Donald Tusk, który będzie negocjował warunki wystąpienia z GB, ten sam DT, którego w zeznaniach dla komisji sejmowej niby sypnął były premier Belka, że wiedział o Amber Gold, a posłał syna do tej aferalnej fiemy by trzepał kasę dla rodziny.Polak potrafi. I zwykle jest z tego dumny. Pamiętam przezabawny monolog Fronczewskiego z kabaretu Pietrzaka (jeszcze zanim Pietrzakowi odbiło pisoidalnie). Całość jest dostępna na płycie CD, którą kiedyś nabyłam drogą kupna. Zaczyna się od słów: „Oni już maszerują”. Chodzi o Niemców. Maszerują na razie w miejscu. Poza tym gnębią biednych Polaków, ograniczając im sprzedaż wędlin (chodzi chyba o byłą NRD).

    Znalezione obrazy dla zapytania zjawiska społeczne

    Żeby kupić tam wędliny, trzeba pokazać… no tak, Ausweiss. Ale co to dla nas – ciągnie dalej ten monolog. Przecież mój dziadek za tego samego Niemca miał zakład drukarski i produkował lewe kennkarty aż się kurzyło. Wyprodukować dokumencik? Co to dla nas? A publiczność przy tym turla się ze śmiechu. To jest nasza duma narodowa! I jak z tym walczyć z zjednoczonej Europie, no jak?

    Komunikat, który wygłosił Jarosław klimatyzacja Warszawa  po krótkiej rozmowie z premier Teresą May, jak zwykle u Kaczyńskiego, był enigmatyczny, rozlazły, mało spójny, przekazujący do wiadomości ludowi, że ja szeregowy poseł domagałem się zachowania dobrych warunków dla polskich emigrantów w GB i domogłem się ich i pani premier powiedziała, że będą one uwzględnione w negocjacjach o wystąpieniu z Unią. Lecz to oznacza nie mniej ni więcej, że nie z Warszawą będzie uzgadniane wyjście z Unii, tylko z organami unijnymi, które są władne w sprawach warunków wystąpienia zgodnie z traktatami Lizbońskimi.

    Prezes zapewne będzie przypisywał wszelkie negocjacyjne plusy dodatnie w negocjacjach sobie, a nie organom unijnym, ponieważ on był jako pierwszy w Londynie i wszystko co trzeba wywalczył.


    votre commentaire
  • Modele w teorii ekonomii, zwłaszcza te wymyślone przez ortodoksyjnych ekonomistów, mają to do siebie, że opierają się one na nierealistycznych założeniach, na przykład modele rynku pracy zakładają brak bezrobocia albo też doskonale elastyczne płace. Twoje rozważania, oparte na tych modelach, są więc bezwartościowe i bezsensowne.

    Podobny obraz

    Przedstawione dane budzą pewne wątpliwości, zwłaszcza w przypadku Polski. Gdyby udział wynagrodzeń brutto w Polsce stanowił 47% PKB, to średnia płaca wynosiłaby co najmniej 7 tys. zł brutto tj. tyle co w Hiszpanii, a nie 4 tys. Z danych GUS wynika, że udział wynagrodzeń w PKB Polski w 2014 r. wyniósł około 27%, a nie „47%”, a w 1995 – 29% czyli przez 20 lat spadek udziału wynagrodzeń brutto w PKB wyniósł jakieś 2-3 punkty procentowe, a nie „10,8”.

    W „Roczniku Statystycznym 2015” GUS podaje nominalny wskaźnik PKB i wynagrodzeń ogółem oraz dane w mld zł za 2014 r. Na podstawie tych informacji możemy oszacować dane w zł i obliczyć udział wynagrodzeń w PKB.

    Wynagrodzenia brutto i PKB w mld zł oraz udział wynagrodzeń w PKB w %

    ………… Płace …… PKB …. Płace w PKB

    1995 … 101,7 ….. 346,5 ….. 29,4%

    2000 … 224,4 ….. 750,7 ….. 29,9%

    2005 … 259,7 ….. 984,9 ….. 26,4%

    2010 … 396,2 … 1445,1 ….. 27,4%

    2014 … 458,3 … 1719,1 ….. 26,7%

    GUS, która oblicza PKB Polski, najwyraźniej nie widzi spadku udziału płac w PKB.

    W latach 1996-2014 skumulowana inflacja CPI w Polsce wyniosła 160%, a inflacja w gospodarce tzw. deflator PKB – 141%. W zależności od tego, przez który wskaźnik inflacji podzielimy nominalny wzrost PKB i wynagrodzeń otrzymamy znacznie różniące się od siebie wyniki. Stąd kolejna wątpliwość porównywania realnych płac w USA ze wskaźnikiem realnej produktywności, które korygowano za pomocą zupełnie innych wskaźników cen. Kolejna wątpliwość, to porównanie mediany płac w USA do średniej produktywności. Bardziej obiektywne byłoby chyba porównanie nominalnej średniej produktywności do nominalnej średniej płacy?

    Poza tym, to niskie płace w kapitalizmie wynikają głównie z tego, że kapitalizm jest systemem, w którym interesy pojedynczych kapitalistów są sprzeczne z interesami kapitalistów jako klasy społecznej, a więc to, co wydaje się być dobre dla pojedynczego kapitalisty (na przykład wysokie bezrobocie i niskie płace) jest niekorzystne dla kapitalistów jako klasy społecznej, jako że wysokie bezrobocie i związane z nim niskie płace ograniczają popyt a tym samym ograniczają też i zyski kapitalistów i prowadzą do kolejnych kryzysów nadprodukcji, a tym samym do bankructwa wielu kapitalistów. Dotychczas interwencjonizm państwowy umożliwiał kapitalistom na wyjście z kolejnych kryzysów, ale to jest przecież tylko rozwiązanie tymczasowe i prowizoryczne, jako że interwencjonizm nie usuwa przecież przyczyn kryzysów kapitalizmu, a tylko łagodzi ich objawy. Uważam, że przyczyny pogrążania się współczesnego kapitalizmu w czarną dziurę globalnej gospodarki światowej jeszcze przez długi czas nie będą docierały do wiadomości neoliberałów. Nie będą oni jeszcze przez jakiś czas przyjmowali do wiadomości, że praca to też towar, który był, jest i będzie własnością proletariuszy, prekariuszy i innych praco – i usługodawców. Nie chcą oni pogodzić się z myślą Karola Marksa o walce klasowej między pracą i kapitałem.


    votre commentaire
  • Moze trzeba zaczac od powodow, z jakich spada cena koni. Jednym z nich moze byc przesuniecie sie w dol krzywej popytu wskutek np. zastepowania koni ciagnikami. Dlaczego mialoby to oddzialywac na wzrost popytu na konie? Koni hoduje sie i sprzedaje mniej – to jest ten nowy punkt rownowagi. Odnoszac to ludzi, spadek plac moze byc rowniez spowodowany zastepowaniem pracy ludzi przez maszyny, z ta jednak roznica, ze maszyny zwiekszaja wydajnosc pracy i to jest powodem wzrostu popytu na prace i wzrostu plac na dluzsza mete. Wzrostowi poziomu zycia zwiazanego z gospodarka rynkowa nikt przytomny nie zaprzeczy. Obecny brak rownoleglosci miedzy wzrostem wydajnosci pracy i wzrostem plac wytlumaczyc mozna globalizacja rynku pracy i zwiekszona na nim konkurencja. Juz model Heskschera-Ohlina dowodzil w ubieglym wieku, ze wskutek wolnego handlu musi nastapic konwergencja plac miedzy krajami bogatymi i biednymi i to wlasnie w ten sposob, ze w krajach bogatych place beda spadac a w biednych rosnac az do wyrownania poziomu rozwoju. Model musial sie ograniczyc do pracy w ogole. Rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana ze wzgledu na roznorodnosc prac. I tak w krajach bogatszych place w sektorach tradycyjnych spadaja, ale rosna w dziedzinach nowych, ktore tam powstaja. Tak wlasnie dziala rynek, ze dopasowuje popyt do podazy poprzez cene rownowagi.To pachnie wręcz szowinizmem ekonomicznym i ciągotami imperialistycznymi. Autor zauważa spadek wartości pracy w najbogatszych państwach zachodnich a nie zauważa zwiększenia wartości pracy i wytwarzanego produktu w skali globalnej. Miliardy ludzi na świecie korzystają z zwiększającego się w sposób niesłychany dobrobytu, głównie w Chinach, Indiach, nawet Afryce czy choćby w ostatnich dekadach w Polsce. To co Autor traktuje tu jako „potworne” wady kapitalizmu jest zwykłym podziałem globalnego bogactwa i rynków pracy. To są procesy w skali globalnej jak najbardziej pozytywne szczególnie w wymiarze humanitarnym. To że Zachód musi trochę odpuścić ze swej dominującej pozycji i dzielić się pracą i bogactwem z innymi jest może miejscami bolesne i problematyczne, ale jest też słuszne i sprawiedliwe.

    Znalezione obrazy dla zapytania globalizm

    Z uwag pana Wosia mozna wysunac wniosek, ze niskie place sa wynikiem wrednosci kapitalizmu. Moze pokazalby nam jakis upodmiotowiony system gospodarczy, ktory gwarantowalby wysokie place. Co zreszta mialoby znaczyc „wysokie”. W miarę rozwoju gospodarczego aspiracje ludzkie rosna.To 100% prawdy, ale poprowadźmy to rozumowanie dalej. Niektóre sektory tradycyjne „umierają” w wyniku rozwoju technologii, a ludzie w nich pracujący wypadają z rynku. Jednocześnie w nowych dziedzinach płace rosną, ale nie potrzeba tylu zatrudnionych, co w fabrykach.

    Pojawiła się zatem – i rośnie – grupa osób, których umiejętności klimatyzacja mocno odbiegają od potrzeb rynku i na które nie ma popytu.

    Jeśli ktoś porównałby tę sytuację do czasów industrializacji – powiem tylko, że dużo łatwiej było zrobić robotnicę fabryczną z wiejskiej niepiśmiennej dziewczyny w wieku XIX, niż informatyka z dziecka popegeerowskiej wsi w wieku XXI.

    I jeśli ten proces będzie postępował, to trzeba będzie kiedyś zadać sobie – jak społeczeństwo – kilka pytań. Na przykład, czy pracujący mają utrzymywać tych, którzy wypadli z rynku. A może wszyscy powinni pracować? A jeśli tak, kto ma kształtować cenę tej pracy (rynek? państwo?). Czy akceptujemy sytuację, że nie można wyżyć z pracy w wymiarze 40h tygodniowo? Czy akceptujemy podział na prace lepsze i gorsze, za którymi będą szły poważne różnice w poziomie życia i edukacji następnych pokoleń? Czy może tworzymy warunki, żeby to dziecko z byłego PGRu mogło zostać informatykiem?

    Myślę, że teraz trochę uciekamy od tych pytań.

    Można oczywiście odpowiedzieć, że wszystko ukształtuje rynek wg odpowiednich wzorów matematycznych. Tylko za tymi liczbami stoją ludzie…

    I owszem, nie można „dać” wszystkim wysokich płac, a aspiracje ludzi rosną. Ale można tworzyć sytuacje bardziej albo mniej frustrujące – jesteśmy niezadowoleni nie wtedy, gdy zarabiamy mało, ale np. gdy ktoś inny, porównywalnie do nas wykształcony i inteligentny, zarabia dużo więcej. Albo wtedy, gdy ktoś po prostu MA pieniądze, które przyszły mu bez wysiłku, i np. płaci od swoich zysków kapitałowych niższe podatki, niż my od wypracowanych dochodów.

    Jedynym realnym antidotum na stagnacje plac w sektorach negatywnie dotknietych konkurencja globalna jest czasowa ich ochrona przez cla czy kwoty importu. Jednak musi byc wiadome, ze jest przejsciowa. Inaczej kraj nigdy nie sprosta konkurencji zewnetrznej. Panstwo moze tez siegnac do roznych form redystrybucji dochodu na korzysc mniej zarabiajacych, poprawic regulacje rynku pracy, inwestowac w wyksztalcenie ludzi. Cudow w dziedzinie wzrostu plac jednak nie dokona.


    votre commentaire
  • Europejczycy za największe problemy uważają sprawy ekonomiczne, terroryzm i migrantów.Bruksela wszystkie te tematy podejmuje...' "W interesie Rosji pod rządami Putina leży osłabienie Unii przez podsycanie w niej wewnętrznych sporów i atmosfery zniechęcenia, szczególnie wśród jej obywateli." 

     

    Jest to czesto powtarzany frazes, ktorego dotychczas nik nie udowodnil - trudno brac takie stwierdzenia "na wiare". Zwazywszy, ze UE jest glownym partenerm handlowym Federacji Rosyjskiej, trudno sobie wyobrazic chec wprowadzenia zamieszania i niepwenosci w Europie jako korzystny dla FR. 

    Co do problemow Europy, polecam lekture ksiazki ( "And the Weak Suffer What They Must?") bylego ministra finansow Grecji, w ktorej mozna znalezc odpowiedzi co do niektorych przyczyn obecnego stanu rzeczy. Niektore z przyczyn nie sa nowe, mozna nawet powiedziec, ze istnialy od zarania czyli od dziesiecioleci, inne nowsze, jak strefa euro w obecnej postaci i w oparciu o istniejace reguly, jest wynikiem konkretnych partykularnych dzialan politycznych, nie zas jakiej "paneuropejskiej wizji". Poza tym deficyt demokracji w EU jest calkiem ewidentny i nie nalezy dziwic sie swoistemu buntowi spolecznemu, ktory nazywajac populizmem, ruchem antyeuropejskim czy tez przypisujac konszachty z Putinem ( w swietle owych "rewelacji"mozna domniemywac, ze prezydent Rosji chyba nie ma czasu zajac sie sprawami Rosji) probuje sie "zamiesc pod dywan". Tyle jesli chodzi o stawianie czola problemom. Moje uszy wsłuchane w relacje na ten temat odbierają to nieco inaczej. Tak obóz starej jak i nowej Unii chce radykalnych zmian. Mylisz sie.Federacja Europejska wymagalaby solidarnosci bogatych czlonkow federacji z biednymi,a takze prowadzenia jakies sensownej, wspolnej polityki zagranicznej i obronnej.Tymczasem Bruksela najpierw odmowila wszelkiej pomocy borykajacymi sie z kryzysem krajami poludniowej Europy (Grecja,Hiszpania),teraz zas chce otworzyc granice dla zalewu nielegalnych imigrantow z krajow islamskich. To nie jest integracja,to jest proba samobojcza.Obecni przywodcy starej Unii z Merkel na czele sa kompletnie oderwani od rzeczywistosci i nie mieliby pojecia jak owa 'Federacja' zarzadzac.

    Znalezione obrazy dla zapytania europa unia europejska

    "Nowa Unia", w tym Polska, chce Unii SUWERENNYCH ojczyzn bez zobowiązań, ale z gwarancją sutych dotacji unijnych. "Stara Unia" chce głębszej integracji, czyli coś w rodzaju Federacji Europejskiej z wspólnym rządem i armią; jest to również radykalne!. 

    No i wiadomo dlaczego Polska szczyci się być w Nowej Unii, tak jak za czasów agresji na Irak szczyciła się być w tej Nowej Europie, jak przyjaciel Polski, Donald Rumsfeld, europejskich sojuszników nazywał. 

    Polska nie dorosła do odpowiedzialnej współpracy na arenie europejskiej, a szczegonie już pod butem PiSu; cosik w tym powiedzeniu "Polaczek cwaniaczek" musi być. 

    Postepowanie Brukseli w owych problemach przypomina gaszenie pozaru benzyna.Dzialania Merkel swietnie zas opisuje definicja szalenstwa stworzona przez Einsteina: 'robic wciaz to samo i oczekiwac roznych rezultatow.'Nie dziwie sie braku solidarnosci 'nowej Unii'z takimi przywodcami. 

    Nawiasem mowiac-premier Luksemburga jest mezczyzna i okreslenie 'wezwala' jest bardzo obrazliwe.Swiadczy raczej o homofobii redaktora,ktory wszak okresla sie mianem obroncy tolerancji. I to nie on 'wezwal',tylko jego minister spraw zagranicznych..


    votre commentaire



    Suivre le flux RSS des articles
    Suivre le flux RSS des commentaires