• model

    Modele w teorii ekonomii, zwłaszcza te wymyślone przez ortodoksyjnych ekonomistów, mają to do siebie, że opierają się one na nierealistycznych założeniach, na przykład modele rynku pracy zakładają brak bezrobocia albo też doskonale elastyczne płace. Twoje rozważania, oparte na tych modelach, są więc bezwartościowe i bezsensowne.

    Podobny obraz

    Przedstawione dane budzą pewne wątpliwości, zwłaszcza w przypadku Polski. Gdyby udział wynagrodzeń brutto w Polsce stanowił 47% PKB, to średnia płaca wynosiłaby co najmniej 7 tys. zł brutto tj. tyle co w Hiszpanii, a nie 4 tys. Z danych GUS wynika, że udział wynagrodzeń w PKB Polski w 2014 r. wyniósł około 27%, a nie „47%”, a w 1995 – 29% czyli przez 20 lat spadek udziału wynagrodzeń brutto w PKB wyniósł jakieś 2-3 punkty procentowe, a nie „10,8”.

    W „Roczniku Statystycznym 2015” GUS podaje nominalny wskaźnik PKB i wynagrodzeń ogółem oraz dane w mld zł za 2014 r. Na podstawie tych informacji możemy oszacować dane w zł i obliczyć udział wynagrodzeń w PKB.

    Wynagrodzenia brutto i PKB w mld zł oraz udział wynagrodzeń w PKB w %

    ………… Płace …… PKB …. Płace w PKB

    1995 … 101,7 ….. 346,5 ….. 29,4%

    2000 … 224,4 ….. 750,7 ….. 29,9%

    2005 … 259,7 ….. 984,9 ….. 26,4%

    2010 … 396,2 … 1445,1 ….. 27,4%

    2014 … 458,3 … 1719,1 ….. 26,7%

    GUS, która oblicza PKB Polski, najwyraźniej nie widzi spadku udziału płac w PKB.

    W latach 1996-2014 skumulowana inflacja CPI w Polsce wyniosła 160%, a inflacja w gospodarce tzw. deflator PKB – 141%. W zależności od tego, przez który wskaźnik inflacji podzielimy nominalny wzrost PKB i wynagrodzeń otrzymamy znacznie różniące się od siebie wyniki. Stąd kolejna wątpliwość porównywania realnych płac w USA ze wskaźnikiem realnej produktywności, które korygowano za pomocą zupełnie innych wskaźników cen. Kolejna wątpliwość, to porównanie mediany płac w USA do średniej produktywności. Bardziej obiektywne byłoby chyba porównanie nominalnej średniej produktywności do nominalnej średniej płacy?

    Poza tym, to niskie płace w kapitalizmie wynikają głównie z tego, że kapitalizm jest systemem, w którym interesy pojedynczych kapitalistów są sprzeczne z interesami kapitalistów jako klasy społecznej, a więc to, co wydaje się być dobre dla pojedynczego kapitalisty (na przykład wysokie bezrobocie i niskie płace) jest niekorzystne dla kapitalistów jako klasy społecznej, jako że wysokie bezrobocie i związane z nim niskie płace ograniczają popyt a tym samym ograniczają też i zyski kapitalistów i prowadzą do kolejnych kryzysów nadprodukcji, a tym samym do bankructwa wielu kapitalistów. Dotychczas interwencjonizm państwowy umożliwiał kapitalistom na wyjście z kolejnych kryzysów, ale to jest przecież tylko rozwiązanie tymczasowe i prowizoryczne, jako że interwencjonizm nie usuwa przecież przyczyn kryzysów kapitalizmu, a tylko łagodzi ich objawy. Uważam, że przyczyny pogrążania się współczesnego kapitalizmu w czarną dziurę globalnej gospodarki światowej jeszcze przez długi czas nie będą docierały do wiadomości neoliberałów. Nie będą oni jeszcze przez jakiś czas przyjmowali do wiadomości, że praca to też towar, który był, jest i będzie własnością proletariuszy, prekariuszy i innych praco – i usługodawców. Nie chcą oni pogodzić się z myślą Karola Marksa o walce klasowej między pracą i kapitałem.


  • Commentaires

    Aucun commentaire pour le moment

    Suivre le flux RSS des commentaires


    Ajouter un commentaire

    Nom / Pseudo :

    E-mail (facultatif) :

    Site Web (facultatif) :

    Commentaire :