• fundament

    Po niezliczonych wizytach (dowożenie papierków i poprawianie jakiś innych), telefonach przez przypadek okazało się że nasza sprawa jest u naczelnika a jemu się to gdzieś zawieruszyło (od złożenia mija 9miesięcy). Wizyta u naczelnika wydziału architektury a ten że mu się to nie widzi i wyda pozwolenie tylko na doklejenie się do sąsiada!

    I jeszcze takie coś że architekt który nam robił projekt jest nie za bardzo on zna takiego dobrego którego projekty przechodzą bez problemu. W ramach rekompensaty za tak długie czekanie jak już będzie projekt to go szybciutko podpisze. Więc do niego może będzie szybciej i bez problemów a tu cena za projekt 8tys bo to indywidualny trzeba wszystko przeliczać itp.więc projekt się robi... Po przemyśleniach stwierdziłem że niema co tu klecić nowego ze starym tym bardziej że fundament nie był najlepszej jakości, wywalamy wszystko i budujemy od zera. Do architekta a tu projekt był gotowy i teraz to już się nie da bo wymaga to wszystkich przeliczeń od nowa co wiąże się oczywiście z odpowiednią dopłatą Po długich rozmowach doszliśmy do kompromisu że część zaprojektowana zostanie po staremu a na rysunkach się zmieni że część istniejąca to projektowana... 

    Projekt budowlany został zgłoszony w urzędzie i należy trochę poczekać bo u nas wszystko trwwwwaaaaaaa.... Po miesiącu idę bo miało być szybciutko, nikt nic nie wie to do pokoju naczelnika a tam zamknięte to pytam a on na L-4. Odczekałem kolejny miesiąc i dzwonie do niego bo dostałem prywatny numer to nie odbiera. Drogą formalną to trzeba jeszcze czekać, to czekam i czekam i dzwonie i dzwonie mija kolejny miesiąc to idę i dowiaduje się że wspaniały naczelnik już tu nie pracuje śmiać się czy płakać nie wiem już mi wszystko jedno tylko poczułem się....W piątek ulewa była przeokrutna i gościu z wysypu zadzwonił że nie przyjmie w sobotę samochodów ode mnie gdyż jest za duże błoto to przekładamy na następną sobotę. W między czasie pani inwestor załatwia geodetów i dziwna wiadomość od nich: Budynek w granicy to trzeba rozgraniczenie a to stara dzielnica i niema aktualnych map więc trzeba je dopiero zrobić ale to potrwa około 6miesięcy i cena=5tys!!!!

    Dzwonie i usłyszałem że po znajomości to mi zejdzie z ceny na 3,5tys ale czasu się nie przeskoczy. Telefoniada po okolicznych geodetach i faktycznie ceny takie wysokie i jeśli niema aktualnych map to bedzie to tyle trwało. Po obdzwonieniu wszystkich cena zeszła na 2,3tys z wytyczeniem budynku ale z budową trzeba czekać.

    I oczywiście musiałem odczekać do końca ustawowego terminu czyli 6miesięcy tak jak wcześniej z pozwoleniem na rozbudowe.  Pożyczyłem koparkę z firmy i zamówiłem dwa samochody 3osiowe do wywozu gruzu na godzinę 7.00, była to sobota. Szwagier, brat i -przyjaciel rodziny do pomocy - przebierania gruzu bo miałem umówiony wysyp za darmo ale miał być czysty bez desek, papy i innych śmieci. Zjawił się tylko jeden samochód gdyż drugi miał awarię.

    Działkę kupiliśmy w październiku 2009 i od razu zaczęliśmy załatwiać sprawy a pozwolenie otrzymaliśmy w marcu 2012 da się? da! hehe. Połowy albo i więcej problemów pominąłem ale tego się już nie pamięta.

    Koniec tej papierkologii zaczynamy budować!!! aha trzeba jeszcze wyburzyć co wymaga pozwolenia i dziennika budowy-rozbiórki z kierownikiem budowy ale na szczęście to już było złożone razem z pozwoleniem na budowę.


  • Commentaires

    Aucun commentaire pour le moment

    Suivre le flux RSS des commentaires


    Ajouter un commentaire

    Nom / Pseudo :

    E-mail (facultatif) :

    Site Web (facultatif) :

    Commentaire :