• Europejczycy za największe problemy uważają sprawy ekonomiczne, terroryzm i migrantów.Bruksela wszystkie te tematy podejmuje...' "W interesie Rosji pod rządami Putina leży osłabienie Unii przez podsycanie w niej wewnętrznych sporów i atmosfery zniechęcenia, szczególnie wśród jej obywateli." 

     

    Jest to czesto powtarzany frazes, ktorego dotychczas nik nie udowodnil - trudno brac takie stwierdzenia "na wiare". Zwazywszy, ze UE jest glownym partenerm handlowym Federacji Rosyjskiej, trudno sobie wyobrazic chec wprowadzenia zamieszania i niepwenosci w Europie jako korzystny dla FR. 

    Co do problemow Europy, polecam lekture ksiazki ( "And the Weak Suffer What They Must?") bylego ministra finansow Grecji, w ktorej mozna znalezc odpowiedzi co do niektorych przyczyn obecnego stanu rzeczy. Niektore z przyczyn nie sa nowe, mozna nawet powiedziec, ze istnialy od zarania czyli od dziesiecioleci, inne nowsze, jak strefa euro w obecnej postaci i w oparciu o istniejace reguly, jest wynikiem konkretnych partykularnych dzialan politycznych, nie zas jakiej "paneuropejskiej wizji". Poza tym deficyt demokracji w EU jest calkiem ewidentny i nie nalezy dziwic sie swoistemu buntowi spolecznemu, ktory nazywajac populizmem, ruchem antyeuropejskim czy tez przypisujac konszachty z Putinem ( w swietle owych "rewelacji"mozna domniemywac, ze prezydent Rosji chyba nie ma czasu zajac sie sprawami Rosji) probuje sie "zamiesc pod dywan". Tyle jesli chodzi o stawianie czola problemom. Moje uszy wsłuchane w relacje na ten temat odbierają to nieco inaczej. Tak obóz starej jak i nowej Unii chce radykalnych zmian. Mylisz sie.Federacja Europejska wymagalaby solidarnosci bogatych czlonkow federacji z biednymi,a takze prowadzenia jakies sensownej, wspolnej polityki zagranicznej i obronnej.Tymczasem Bruksela najpierw odmowila wszelkiej pomocy borykajacymi sie z kryzysem krajami poludniowej Europy (Grecja,Hiszpania),teraz zas chce otworzyc granice dla zalewu nielegalnych imigrantow z krajow islamskich. To nie jest integracja,to jest proba samobojcza.Obecni przywodcy starej Unii z Merkel na czele sa kompletnie oderwani od rzeczywistosci i nie mieliby pojecia jak owa 'Federacja' zarzadzac.

    Znalezione obrazy dla zapytania europa unia europejska

    "Nowa Unia", w tym Polska, chce Unii SUWERENNYCH ojczyzn bez zobowiązań, ale z gwarancją sutych dotacji unijnych. "Stara Unia" chce głębszej integracji, czyli coś w rodzaju Federacji Europejskiej z wspólnym rządem i armią; jest to również radykalne!. 

    No i wiadomo dlaczego Polska szczyci się być w Nowej Unii, tak jak za czasów agresji na Irak szczyciła się być w tej Nowej Europie, jak przyjaciel Polski, Donald Rumsfeld, europejskich sojuszników nazywał. 

    Polska nie dorosła do odpowiedzialnej współpracy na arenie europejskiej, a szczegonie już pod butem PiSu; cosik w tym powiedzeniu "Polaczek cwaniaczek" musi być. 

    Postepowanie Brukseli w owych problemach przypomina gaszenie pozaru benzyna.Dzialania Merkel swietnie zas opisuje definicja szalenstwa stworzona przez Einsteina: 'robic wciaz to samo i oczekiwac roznych rezultatow.'Nie dziwie sie braku solidarnosci 'nowej Unii'z takimi przywodcami. 

    Nawiasem mowiac-premier Luksemburga jest mezczyzna i okreslenie 'wezwala' jest bardzo obrazliwe.Swiadczy raczej o homofobii redaktora,ktory wszak okresla sie mianem obroncy tolerancji. I to nie on 'wezwal',tylko jego minister spraw zagranicznych..


    votre commentaire
  • Jak radzą sobie budujący w mieście, w gęstej zabudowie skoro powszechnie problemem jest zmieszczenie się z mediami w luźnej zabudowie jednorodzinnej. (Znacie to na pewno z autopsji)  Są w miastach ulice, które straszą plątaniną słupów i wiszących kabli. Co powinni przedsięwziąć mieszkańcy, aby doprowadzić do ucywilizowania ulicy i zamiany linni napowietrznej na podziemną. Jeżeli media dochodzące do oficyny będą elementem instalacji wewnętrznej, za stan której będzie odpowiadał właściciel to "róbta co chceta", jeżeli nie, to jak sobie wyobrażasz usuwanie awarii np. wodociągowej w salonie pod kominkiem? Kto poniesie konsekwencje finansowe takiego działania?Wystarczy odrobina wyobrażni aby znależć odpowiedż.

    Problem setek słupów na naszych ulicach to efekt braku szacunku urbanistów dla przestrzeni ktora nas otacza. Gminy wydając pozwolenia na takie link prowadzenie instalacji zupełnie się nie interesują estetyczną stroną takiego działania. Będąc w małej gminnej miejscowości naliczyłem 24 słupy w zasięgu wzroku na niewielkiej przestrzeni (TPSA, Energetyka,Netia) - naprawa awarii wodociągowych!. Przestrzeń jest dobrem wspólnym, które trzeba ochraniać!! Jeżeli jest na forum jakiś urbanista chętnie bym poznał jego zdanie. Wodociągi prowadzone są , a przynajmniej powinny być w ciągach komunikacyjnych. Zdarzają się w dużych miastach wspólne galerie podziemne prowadzące wszystkie, lub wiekszość mediów i instalacji. Takie rozwiązanie ze względu na koszty jest stosowane bardzo rzadko. Galerie takie buduje się jako przełazowe aby umożliwić przegląd i ew. naprawę uszkodzeń. Generalnie poza przyłączami , pod fundamentami buduje się jedynie metro, no czasami wybiera węgiel. 

    Media w centrach miast muszą przechodzić pod budynkami (np. do oficyny) więc dlaczego wszyscy z uporem maniaka twierdzą, że jest zakaz prowadzenia mediów pod budynkiem. Ale żaden z operatorów sieci wodociągowej, który z reguły odpowiada za przyłącze do ( i włącznie ) wodomierza, nie będzie się narażał na niebezpieczeństwo awarii w wyniku której może podmyć budynek.

    Dlatego raczej nie wchodzi się na np. na róg budynku, przypadek o którym piszesz wymaga konsultacji z doświadczonym projektantem.


    votre commentaire
  • Generalnie: poza Szwajcaria i Koreą Południową, to nie ma dziś w zasadzie większej, w miarę niezależnej gospodarki, bez bezrobocia. Jak to już pisałem, Szwajcaria, jest wyjątkowym państwem: „bankierem świata” z bardzo restrykcyjną polityką imigracyjną, podobnie jak Korea Południowa z jej kontrolą państwa nad gospodarką i olbrzymią pomocą z USA, jako że Korea Południowa jest dziś w Azji tym, czym do niedawna była w Europie RFN – „oknem wystawowym” Zachodu: w przypadku RFN na Europę Wschodnią, a szczególnie na NRD i ZSRR, a w przypadku Korei Południowej na Azję Wschodnią – głównie na ChRL a także na (neo)feudalną Koreę Północną. Tak więc nie da się zwalczyć bezrobocia w Polsce, jeżeli będziemy się upierać przy kapitalistycznej gospodarce rynkowej. Nie tylko Pani Kopacz nic tu nie pomoże – taki sam, czyli żaden, efekt przyniosło by też zatrudnienie do rozwiązania problemu bezrobocia w Polsce kilkudziesięciu laureatów nagrody im. Nobla z ekonomii, czy też szefów największych ponadnarodowych korporacji, jako że bezrobocie jest nieodłącznie związane z kapitalizmem rynkowym, a więc można je zlikwidować tylko wraz z rezygnacją z mechanizmów rynkowych, czyli tylko przez demontaż kapitalizmu rynkowego. 1. Według ILO (MOP) i OECD Polska ma obecnie oficjalną stopę bezrobocia w wysokości 7,9%, a więc niewiele wyższą niż Kanada, z jej oficjalnymi 6,8%.

    1. Kanada, ze swoimi olbrzymim obszarem i ogromnymi bogactwami naturalnymi, będąc państwem z jedną z najniższych na świecie gęstością zaludnienia oraz jednym z najbogatszych państw świata ma ponad milion 300 tysięcy bezrobotnych (dokładnie 1310200). Nie jest to więc dla nikogo przykład do naśladowania, jako że gdyby zastosować te kanadyjskie metody walki z bezrobociem w Polsce, to mielibyśmy nie te około 8% bezrobocie (dokładnie 7,9%), a wiec tylko o niewiele więcej niż o punkt procentowy wyższe niż w Kanadzie, a co najmniej dwa razy tyle!

    2. Pisałem już , że jedynym rozwiązaniem problemu niskich płac i związanego z nim problemu bezrobocia jest rezygnacja z wolnorynkowych dogmatów i zrozumienie, że ponieważ sektor prywatny nie jest (z wielu względów) zainteresowany zwiększeniem zatrudnienia i podwyżką płac roboczych, to państwo musi tu wkroczyć, jak to zawsze bywa w przypadku tzw. market failure („awarii rynku”) i zacząć tworzyć dobrze opłacane miejsca pracy, i to nie w administracji czy też w usługach niematerialnych, ale głównie w przemyśle i usługach materialnych, a więc miejsca pracy, które „same na siebie zarobią”.

    3. Na Kubie nie ma praktycznie kapitalizmu, a więc nie ma tam też i bezrobocia. W Korei Północnej też nie ma bezrobocia, ale tam jest przecież ustrój (neo)feudalny, a jak wiadomo, bezrobocie pojawia się dopiero w kapitalizmie!


    votre commentaire
  • W kanadyjskiej prowincji Ontario self employed czyli samozatrudniajcy się może pracować dla kogokolwiek kto da mu pracę bez żadnych kontraktów.

    Do pewnej kwoty zarobków nie jest zobowiązany do pobierania HST czyli odpowiednika VAT.

    Z podatku rozlicza się do czerwca następnego roku.

    Jeżeli przekroczy pewien pułap zarobków to w rozliczeniu podatkowym będzie musiał zapłacić odpowiednik ZUS za rok ubiegły.

    W regulacjach federalnych jest bardzo wyraźne rozróżnienie pomiędzy pracą na etacie a pracą jako samozatrudniony.Kto by pomyślał, że kiedyś twarzą Platformy Obywatelskiej będzie kobieta miotająca się po dworcach kolejowych, histerycznie wrzeszcząca na peronach, wpadająca do wszystkich przedziałów żeby torby papierowe pokazać, że potrafi powiedzieć „dzień dobry”, sztucznym uśmiechem do złudzenia przypominającym paraliż strasząca dzieci, napadająca Bogu ducha winnych ludzi i zadająca im idiotyczne pytania, zagrzebująca się w piachu i bredząca o satysfakcji z bezpośrednich kontaktów z wyborcami (jakieś mrówki??), chowająca się w wiejskiej remizie, bo nawet zaprzyjaźnione media nie były w stanie stworzyć tłumu z kilku działaczy PSL i paru strażaków, którym nie udało się uciec! „

    Samozatrudniony pracuje na swoim sprzęcie, w swoich godzinach i w swoim biurze czy warsztacie.

    Jeżeli w większości pracuje na terenie firmy, na sprzęcie firmowym i w godzinach wyznaczonych przez firmę, to w rozumieniu prawa jest pracownikiem etatowym. Znasz może jakieś konkretne przykłady skutecznej walki z bezrobociem, czyli skutecznego zachęcania w kapitalistycznej gospodarce rynkowej do zatrudniania na normalny pełen etat ludzi bezrobotnych? Ja nie znam, a rynkiem pracy zajmuje się od prawie 30 lat. Niemniej mogłem takowe przypadki przegapić.


    votre commentaire
  • Ciekawe, że w tym przypadku niezwykle trudno dostrzec ułomności stworzonego przez siebie systemu. Dla mnie na przykład, ewidentną praprzyczyną istnienia umów śmieciowych, jest zabijająca gospodarkę, antyinnowacyjna i nie życiowa ustawa o zamówieniach publicznych, uzupełniona o ustawę o finansach państwa. Te dwa potwory, znajdujące podatny, pozbawiony inicjatywy, ale za to bezwzględny biurokratyczny grunt cofają nas cywilizacyjnie i pauperyzują wykształconą, twórczą kadrę. Zamiast zmienić system, zaczyna dojrzewać pomysł, aby na tych krwiopijców przedsiębiorców przerzucić obowiązek likwidacji umów śmieciowych, niech płacą więcej, bo przecież ci prywaciarze zawsze jakieś zaskórniaki mają. Pomysły, aby cudzymi rączkami wyjmować ziemniaczki z ogniska, nie są zresztą nowe.1. Zacznijmy od tego, że rynek, szczególnie na pracę i mieszkania, tworzy zawsze więcej problemów, niż je rozwiązuje…  Kapitalizm rynkowy z definicji oznaczać musi przecież bezrobocie, jako że bezrobocie pomaga utrzymać kapitalistom władzę nad zatrudnianymi przez nich pracownikami najemnymi, a wiadomo, że bez tej władzy, to nie byłoby kapitalizmu. Poza tym, to kapitalizm rynkowy polega na ciągłej zmianie koniunktury – od wysokiej w krótkim okresie tzw. boomu (prosperity) do długotrwałych okresów recesji, kiedy to spada popyt a więc rośnie bezrobocie. A z kolei bez bezrobocia, czyli bez istnienia tej „rezerwowej armii pracy” składającej się z bezrobotnych, nie byłoby przecież możliwe wyjście gospodarki rynkowej z recesji, jako że zabrakło by wtedy tych dodatkowych pracowników, zatrudnianych podczas okresów dobrej (wysokiej) koniunktury. Tak więc walka z bezrobociem w kapitalizmie przypomina walkę z grawitacją albo też walkę z wiatrakami.

    2. Zgoda, dopłacanie do najniższych płac nic nie da, jako że oznaczać to musi transfer dochodów od pracowników lepiej zarabiających do pracowników gorzej zarabiających – patrz n.p. Lester Thurow „The Zero-Sum Society: Distribution and the possibilities for economic change” (1980).

    3. Nawet zniesienie opodatkowania pracy (jakkolwiek to może być zrozumiane) nie zlikwiduje bezrobocia w kapitalizmie rynkowym, albowiem kapitalista (jak kto woli, „przedsiębiorca”) tylko wtedy zatrudni pracownika najemnego, jeśli ten pracownik przyniesie mu dochód większy niż koszt zatrudnienia tegoż pracownika. Oczywistsze jest, że w praktyce przedsiębiorca może się tylko domyślać, który pracownik przynosi mu zysk, a który nie, a już zupełnie to jest niemożliwe w wielkich firmach, zatrudniających setki czy też tysiące osób, escape rooms Warszawa szczególnie zaś w działach pozaprodukcyjnych. O ile wydajność sprzedawcy (salesmana) czy też robotnika na taśmie produkcyjnej można stosunkowo łatwo wyliczyć, to jak wyliczyć wydajność sekretarki czy też inżyniera w biurze konstrukcyjnym? Jeden szef woli n.p. ładna sekretarkę z przyczyn estetyczno-erotycznych, inny woli brzydką, bowiem odstrasza ona niechcianych interesantów. Z projektantami jest jeszcze trudniej, gdyż który z nich przynosi większy zysk dla firmy: ten, który projektuje szybko proste urządzenia, przynoszące szybkie ale małe zyski, czy też ten, który latami pracuje nad wynalazkiem, który po wdrożeniu przyniesie wielkie zyski? Którego należy zwolnić w okresie recesji? Któremu dać podwyżkę, a któremu obniżkę pensji? Jak widać – Diabeł jest zawsze w szczegółach!

    3. Podsumowując: PO wpadło w panikę po przegranej Komorowskiego, a więc wycofuje się z (neo)liberalnych prób deregulacji rynku pracy, jako że przyniosła ta deregulacja rynku pracy tylko jeszcze wyższe bezrobocie i jeszcze niższe zarobki, a więc generalne niezadowolenie ludzi pracy, którzy głosują przeciwko PO „nogami”, masowo emigrując z tej „zielonej wyspy ex-premiera Tuska”. Jedynym rozwiązaniem problemu niskich plac i związanego z nim problemu bezrobocia to jest bowiem rezygnacja z wolnorynkowych dogmatów i zrozumienie, że ponieważ sektor prywatny nie jest (z wielu względów) zainteresowany zwiększeniem zatrudnienia i podwyżką płac roboczych, to państwo musi tu wkroczyć, jak to zawsze bywa w przypadku tzw. market failure („awarii rynku”) i zacząć tworzyć dobrze opłacane miejsca pracy, i to nie w administracji czy tez usługach niematerialnych, ale głównie w przemyśle i usługach materialnych, a więc miejsca pracy, które „same na siebie zarobią”.

    Podobnie zrobiono z rocznymi urlopami macierzyńskimi. Obecnie często, całej ciąży towarzyszy zwolnienie lekarskie, potem roczny urlop macierzyński, następnie urlop za zaczęty rok i na koniec młoda mama przynosi pracodawcy podanie o płatny należny urlop wypoczynkowy za trzy lata (urlop za zwolnienie+urlop za macierzyński+urlop za urlop), którego pracodawca nie może odrzucić. Nietrudno chyba sobie wyobrazić, co znaczy taki wist w 2-3 osobowej firmie. Nie sądzę, aby ustanawiając nowe sympatyczne dla przyszłych rodziców prawo, ustawodawca przewidział tego rodzaju konsekwencje. Żaden z rozsądnych, doświadczonych już pracodawców nie zatrudni na etat młodej kobiety, która wpakuje go w podobne kłopoty. Homosowietikus wiecznie żywy, szczególnie wśród rządzących.


    votre commentaire



    Suivre le flux RSS des articles
    Suivre le flux RSS des commentaires